Nie do końca wierzyłam, że GlossyBox do mnie dotrze (zostałam zaproszona na Galę z okazji pojawienia się GlossyBox w Polsce, ale niestety nie mogłam pojechać do Warszawy). Ale jest :D
Zawartość na pewno już znacie - jak nie z własnego doświadczenia to z kilku innych blogów, więc relacja zdjęciowa będzie krótka, bez ceremonialnego odpakowywania.
Zawartość na pewno już znacie - jak nie z własnego doświadczenia to z kilku innych blogów, więc relacja zdjęciowa będzie krótka, bez ceremonialnego odpakowywania.
Lierac - balsam dla skóry odwodnionej Hydra-Chrono+
Masaki Matsushima - balsam do ciała Cherry Masaki
Nuxe - suchy olejek Huile Prodigieuse
Rene Furterer - szampon Okara Protect Color
Marc Jacobs - Daisy
Tak jak wielu Bloggerkom brakuje mi tutaj "czegoś" kolorowego. Poza tym 49,00 zł (tyle mają kosztować pudełka) za same miniaturki, wydaje mi się wysoką ceną - 1 pełnowymiarowy kosmetyk, np.kredka czy lakier byłby fajnym rozwiązaniem. Niemniej jednak zawartość podoba mi się o wiele bardziej niż w tańszych KissBoxach.
Podejrzewam, że nie dali kolorówki, bo dopiero przy drugim zamówieniu będą brać pod uwagę Profil piękności. Cieszę się, że nie kupowałam Kissboxa :)
OdpowiedzUsuńjak dla mnie jak ogladam to co dostałyście to na prawdę super sa rzeczy :)
OdpowiedzUsuńCałkiem fajna zawartość :) Postarali się!
OdpowiedzUsuńCudko :) Pokochałam!
OdpowiedzUsuńŚwietny box- też pieję z zachwytu:D
OdpowiedzUsuńZazdroszczę tylko Daisy :)
OdpowiedzUsuńŚwietna zawartość:)
OdpowiedzUsuńPudełeczko też by było u mnie gdyby nie było obowiązku podpinania kart kredytowych do PP:(
Produkty bardzo fajne,ale ja bym się nie skusiła
OdpowiedzUsuń